Powrót do korzeni – czyli zabawy z otworkiem

Powrót do korzeni – czyli zabawy z otworkiem

Warto poznać korzenie swojej profesji, cofnąć się do jej początków – nie dość, że poszerza się tym wiedzę, to daje to przy okazji sporo frajdy.

Ostatni raz w ciemni byłam kilka lat temu, a fotografii otworkowej jeszcze nigdy nie próbowałam, z chęcią więc wykorzystałam możliwość uczestniczenia w warsztatach organizowanych przez Trójmiejską Szkołę Fotografii w Gdyni. Uczestnicy byli w różnym wieku i z rożnym doświadczeniem w tej dziedzinie. Nie wspomnę o różnorakich pudełkach służących za aparat – od kartonów po butach po puszki od napojów czy… plastikową konewkę :) Jedno było wspólne – fajna zabawa i ten dreszczyk emocji przy wywoływaniu zdjęcia….

Poniżej kilka zdjęć krok po kroku. Za aparat wybrałam puszkę na herbatę kupioną w pierwszym lepszym sklepie, stąd jedyny w swoim rodzaju design rustykalny ;) Słowem – prawdziwa camera obsKura ;)

fotografia_otworkowa

Budowę „otworka” zaczynamy od … otworka, czyli wywierceniu/wydłubaniu dziurki, przez którą wpadnie światło do wewnątrz naświetlając materiał światłoczuły. Ścianki puszki były dość grube, stąd pierwszy otwór zrobiłam nieco większy niż ten docelowy.

fotografia_otworkowa

A docelowy „obiektyw”, czyli dziurka, będzie średnicy szpilki – dlatego większy otwór podkleiłam folią (a właściwie srebrną tacką na grilla), którą potem nakłułam wspomnianą szpilką.

fotografia_otworkowa

Oto i narzędzia zbrodni:

fotografia_otworkowa

fotografia_otworkowa

fotografia_otworkowa

Wnętrze aparatu należy dokładnie zaczernić, aby wpadające światło nie odbijało się i nie tworzyło niepotrzebnych refleksów na zdjęciu.

fotografia_otworkowa

Prawie gotowe.

fotografia_otworkowa

I suszymy na słońcu :)

fotografia_otworkowa

Jednym z ostatnich etapów przygotowywania camery obscury jest nakłucie dziurki w jednej ze ścianek puszki. Mój otworek był średnicy szpilki – to był ponoć jeden z elementów mojego późniejszego fotograficznego sukcesu ;) Otworek jest odpowiednikiem obiektywu.

fotografia_otworkowa

Z tak zbudowanym zaawansowanym aparatem udałam się do ciemni (z tego też względu nie mam zdjęć z tego etapu), gdzie wewnątrz puszki umieściłam materiał światłoczuły (błyszczący papier Ilforda, ok. 13×18 cm) i zakleiłam czarną taśmą zarówno otworek, jak i połączenie wieczka puszki z jej resztą.

Nie szukałam zbyt długo obiektu do jednozdjęciowej sesji – wybrałam najbliższe drzewo – i to był strzał w dziesiątkę…

fotografia_otworkowa

Przeżywam każdą swoją sesję zdjęciową, ale takiego stresu już dawno nie odczuwałam. Miałam tylko jeden „strzał”. Zdjęcie albo wyjdzie albo nie…

fotografia_otworkowa

Zgodnie z sugestią prowadzącego warsztaty, naświetlałam zdjęcie 30 sekund. To było najdłuższe 30 sekund w mojej fotograficznej karierze ;) Do tego doliczyć trzeba kolejkę do ciemni i ten moment, gdy na białym papierze pojawiają się szaro-czarne obrazy… Tak – pojawiły się :) I wyszły lepiej niż się spodziewałam!

fotografia_otworkowa

Camera obscura fotografuje w negatywie – zrobione zdjęcie należałoby zeskanować i „odwrócić” – moje „drzewo życia” podoba mi się  jednak w pierwotnej formie :) I na pewno zawiśnie w ramce na ścianie :)