Skąd się wziął pomysł na kupno pierwszej lustrzanki?

Skąd się wziął pomysł na kupno pierwszej lustrzanki?

Chciałbym się z wami podzielić ważnym dla mnie zdjęciem.

Powody są dwa – po pierwsze powyższe zdjęcie ma dla mnie wielką wartość sentymentalną, przedstawia bowiem mojego kilku-tygodniowego bratanka, trzymającego za palec swojego dziadka. Wyczytać z tego zdjęcia można wiele, ale to pozostawiam już każdemu z osobna.

Powyższe zdjęcie to też jedno z ostatnich (o ile nie dokładnie ostatnie) zrobione wspaniałym aparatem Fuji s9600. To był pierwszy poważny aparat jaki zagościł w moich rękach. Nie da się ukryć, że aparaty cyfrowe wzbudzały wówczas u mnie dreszczyk emocji (jestem niepoprawnym technomaniakiem), w tamtych czasach to nie był sprzęt ani tani, ani powszechny. Powiem więcej – nie mogłem sobie na niego w żaden sposób pozwolić, ale mój upór jak zwykle wziął górę.

Zakup tego konkretnego modelu był bardzo przemyślany, przeczytałem każdy możliwy test na jego temat. W tej chwili nie jestem w stanie nawet w przybliżeniu podać jego parametrów, ale wiem, że to był zakup bardzo udany. Gdy poznałem jego możliwości, to nie tyle spełniał moje oczekiwania, co wręcz zaskakiwał mnie nimi. Szczególnie gdy za niecałe 120zł dokupiłem zewnętrzną, w pełni manualną i analogową lampę błyskową (Cullmann CX35). Jej używanie wymagało bardzo dużej zręczności, ale trud zmiany każdego ustawienia był wynagradzany całkiem niezłym światłem.

Jakie jest zatem powiązanie między tytułem, zdjęciem w nagłówku,
a wspomnianym aparatem Fuji?

Oto drugi powód – to był bodziec do kupna lustrzanki, powyższe zdjęcie jasno mi powiedziało – już więcej z tego aparatu nie wyciśniesz. Możliwości tego modelu po prostu się skończyły, przetestowałem go w dzień, w nocy, w słońcu, w deszczu, wykorzystałem wszystkie tryby i wiedziałem, że ciągle czegoś mi brakuje w zdjęciach. Owszem, byłem z nich zadowolony, ale wiedziałem, że jeśli chcę się rozwinąć, przyszedł czas na odłożenie znacznie większej kwoty i zainwestowanie w lustrzankę. O której, szczerze powiedziawszy, wówczas nie miałem bladego pojęcia. O tym co zastąpiło Fuji napiszę kiedyś.

Tym większy sentyment do tego sprzętu mamy wraz z Agnieszką, bo towarzyszył nam w cudownej przygodzie jaką był kilku-miesięczny wyjazd do Włoch.

Co ciekawe, ten wspaniały Fuji s9600 nadal komuś służy i zawsze, gdy widzę zdjęcia nim zrobione, pojawia się przysłowiowa łezka w moim oku.

Pamiętacie swoje pierwsze aparaty?

Dla zaspokojenia ciekawości zamieszczam kilka losowych zdjęć z bardzo odległych czasów:

Citta' di Loano
Citta' di Loano
Mediolan
La Grangia
Aga
Sea Towers w budowie
...
Burza na Grabówku